Blue Flower

 

       Felietonista Podhala24 odkrył, że włodarz naszego miasta wygłaszając przemówienie skierowane do pracowników oświaty (w Dniu Edukacji Narodowej) posłużył się  tekstem używanym już wielokrotnie przez innych mniejszych lub większych dostojników. W ten sposób Pan Watycha wyraził szczególny szacunek nauczycielom zatrudnionym w nowotarskich  szkołach.

       Przygotowując się do podziękowania nauczycielom za ich pracę mógł był  burmistrz  Watycha kupić ów inkryminowany tekst, mógł był zerżnąć go z Internetu, mógł był też  wejść w jego posiadanie w inny jeszcze sposób, ale każdy z nich obnaża cechy, których osoba publiczna posiadać nie powinna, ale jeżeli je posiada, powinna wstydzić się ich i skrywać jak najgłębiej.

       A osoba publiczna  posiadać nie powinna skłonności do przestępstwa (łamanie praw autorskich, popełnianie plagiatu), skłonności do sztubackiego wyszukiwania gotowców w Internecie i skłonności do oszukiwania gremiów, do których kieruje się nie własne słowa, nie własne refleksje, nie własne  przemyślenia.

       Ale nie wstyd zapewne odczuwają osoby publiczne posługujące się plagiatami, ale wściekłość i inne tego typu wzniosłe i szlachetne uczucia, gdy ich oszustwo zostanie obnażone. Gdyby osoby publiczne wstyd czuły i zażenowanie, skłaniałyby się zapewne do wyrażenia skruchy, skłaniałby się zapewne do skierowania przeprosin w stronę oszukanych gremiów, do skierowania przeprosin w stronę autorów wygłoszonego nieprawnie tekstu, czułyby zapewne potrzebę wytłumaczenia się z kompromitującej sytuacji. Ale nie czują.

       Wygłaszanie w szkole splagiatowanych tekstów jest znamienne. Jest znamienne szczególnie, niestety, w polskiej szkole, w której tzw.  zżynanie, korzystanie ze ściąg, oddawanie prac ściągniętych z Internetu jest zjawiskiem powszechnym, w której walczący z tą plagą nauczyciele w powszechnym przekonaniu czepiają się, w której karanie za brak uczciwości jest symboliczne i nieskuteczne.

      I tak koło się zamyka. Tolerujemy w szkole nieuczciwość,  popełniają plagiaty studenci, popełniają plagiaty autorzy tekstów publicystycznych, autorzy tekstów literackich, popełniają je nawet rektorzy (np. były rektor uczelni podhalańskiej), dlaczego więc burmistrz Watycha nie może wygłaszać płomiennych przemówień, którym nie poświęcił ani czasu, ani wysiłku? Może!  I zapewne się nie wstydzi.